Szczęśliwi łysi, nic im nie stoi,

nic im nie wisi. — Jan Izydor Sztaudynger

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Zalogowałam się dwusetny raz - ostatni raz. Miło było poznać tylu wyjątkowych ludzi. Jednak nadszedł na mnie czas.
Nie wyjaśnię swojej decyzji. Tak, bo tak.

Dzięki za ciekawy czas ;)
Siema, cześć!
Tagi: The End
17.02.2012 o godz. 19:45
Mam popieprzone w głowie, wszystko mi się miesza, obraz obraz przysłania. Jakieś dziwne myśli się kłębią i to doprowadza mnie do szaleństwa. Przez to nie wiem co mówię, jak mówię, czy mówię coś z sensem i czy też bez. A co do mowy... Coraz mniej mogę mówić. Pochłania mnie zbytnia realność nie tylko myśli, ale i ogrom całego syfu, z którym nie wiem jak sobie poradzić.
Jak identyfikuję zło? Zło to ja. Podobno człowiek nie ma pojęcia kiedy robi dobrze i kiedy źle. To co robi źle wie jedynie z praw cywilnych i boskiego dekalogu. Skąd więc mam wiedzieć, czy to, co zrobiłam, powiedziałam, nie zrobiłam, pomyślałam jest złe, albo czy własnie jest dobre?
Ogólnie to kupa roboty jest. Boję się, że nie będzie dobrze i w miarę normalnie.
16.02.2012 o godz. 18:14
Cholerna zima. Samochód nie odpala, do szkoły nie ma jak jechać. Ale przynajmniej zrobiłam dziś coś o czym myślałam już jakiś czas ;) Zrobiłam zdjęcia lalek porcelanowych! Zaraz zobaczę efekt.
Nie uważam się za fotografa jak inni posiadacze lustrzanek. Robię je jak lubię i robię je, bo lubię. Staram się każde zdjęcie krytycznie ocenić i zobaczyć co mogłabym zmienić. Później jednak dochodzi do mnie, że są słabe i nie można z nimi nic zrobić. Ale tak chyba ma każdy, że im więcej czasu poświęca na ocenienie czegoś to po jakimś czasie ma mętlik i mówi: słabe.
Nie polecam zakładania nowych butów na całonocną imprezę! Każdy wie, a nie każdy się stosuje. Buty kupiłam w piątek, a w sobotę impreza, mimo że rozchodziłam je dwa dni to i tak moje stopy mnie nie za bardzo lubią.
Szczerze? Nie wiem po co piszę te głupoty, ale czasem trzeba napisać coś głupiego, bezsensownego, pustego. Ot, potrzeba, nie?
Tagi: Mrs.Doll
06.02.2012 o godz. 14:07
Może i już jest za wiele, ale:
JESTEM PRZECIW ACTA.
Jestem przeciw teraźniejszej polityce naszego rządu.
Jestem przeciw głupocie.
Jestem przeciw konsumpcji prowadzonej przez bogaczy.
Jestem przeciw wojnie.
Jestem przeciw biedzie.
Jestem przeciw złu!
v-mask-vendetta-hot.jpg
Tagi: Przeciw
24.01.2012 o godz. 19:41
Ogólnie rzadko kiedy brakuje mi słów, ale jak nie wiem w jaki sposób mogę pomóc, to nie stać mnie na nic co może mieć odrobinę sensu.

Człowiek jest ciekawą istotą. Wydawałoby się, że ciągle narzeka, a tak na prawdę przeżywa wiele szczęśliwych chwil, ale mijają one tak szybko, a życie pędzi w szaleńczym biegu, że nie można im poświęcić tyle czasu co na niedolę, prawda? Coś w tym jest. Łatwo mówić: ciesz się z małych rzeczy.

Patrzę co dzieje się w kraju i doznaję odrzutu. Trudno go nie doznać jak patrzy się na stwarzane przez rząd realia. "Mówicie, że nie da się wyżyć za tysiąc złotych, a żyjecie".

Byłam wczoraj porobić parę zdjęć nad tutejszą rzeką i były łabędzie O_O Głupie, zmarzną im tyłki, ale bardzo dobrze, że miałam przy sobie aparat :D

DSC02272.jpg
18.01.2012 o godz. 20:08
Tak się zastanawiam nad przyszłością, co można robić, żeby dobrze żyć będąc humanistą. Jedyny wniosek do jakiego doszłam, to taki, że humaniści są ludźmi z chorobą psychiczną. Czytając książkę całkowicie się w niej zatracamy, zostajemy przez nią w jakiś sposób wchłonięci, mamy milion interpretacji jednego zdania, w końcu żałujemy, że świat to nie taka książka, wolimy czytać niż żyć. W końcu się umiera, bo trudno wyżyć z niczego. No chyba, że ma się normalnego współmałżonka.
Zatem ja dalej zastanawiając się nad tym jak żyć, wyobrażam sobie tylko to, że rano wstanę. Jednak jak już się skupię nad wyobrażeniem tego co będzie za np. 10 lat zostaję odrzucona, ta wizja mi się nie podoba. Dookoła szaro, bez uśmiechu, na granicy życia i śmierci.
Dlatego uważam, że warto się zakochać i być z kimś, kogo się kocha. Będąc jednym można robić dwa razy tyle rzeczy, zawsze po powrocie do domu patrzeć w te jedne oczy, które zmieniają wszystko.
Świat ma w sumie wiele do zaoferowania. Jak dzisiaj patrzę na to wszystko nad czym zastanawiałam się wczoraj, wygląda to lepiej.
Klucz do sukcesu: mieć kogoś, z kim można dzielić świat. Żeby nie być samotnym. Myślę, że właśnie to daje szczęście, a o to chyba w życiu chodzi ;)

Z innej beczki:
Obudziły się we mnie piekarnicze chęci. Podobno nawet nieźle mi to wychodzi.
No i tak strasznie mnie wkurwia to, że świat jest zdominowany przez konsumpcję. Nastawiony na kasę, karierę i te wszystkie głupoty, zatraciliśmy się w tej pogoni, myśląc, że to właśnie szczęście. Już dla nikogo nie liczy się wyjście na łąkę, podarowanie szczęścia potrzebującym czyniąc się samemu szczęśliwym. Jesteśmy debilami.

P.s. Lubię patrzeć jak mój czarny kot siedzi i się myje, jego różowy jęzor świetnie odznacza się na lśniącej czarnej sierści. O_O
Tagi: Fusy
16.01.2012 o godz. 11:23
Żyję prawdą.
28.12.2011 o godz. 22:45
Siedzę w swoim pokoju, patrzę na pustą szklankę i nie chce mi się iść do kuchni nalać wody. Czuję jak mój żołądek domaga się jedzenia, czegoś co może trawić całą noc, odkładać w najskrytszych zakamarkach mojego ciała, żebym nigdy nie mogła go znaleźć i się go pozbyć. Nie dam mu tej satysfakcji.
Ciało - świątynia. Tutaj mam całkowitą władzę, potęgę, kontrolę.
Zatem siedzę w tym swoim pokoju przepełniona lenistwem, wiem, że jutro czeka mnie marny dzień, nie wyjdę na zdjęcia, bo będzie padać, nie będzie mi się chciało uczyć, bo będzie padać, nie będzie mi się chciało zasnąć, bo będę wiedziała, że jak się obudzę będzie niedziela no i zaraz poniedziałek, znowu wszystko od początku. Cały ten szkolny syf.
Wszystko jest takie samo. Uśmiechy ludzi pełne zakłamania, ironii, sztuczności. Ludzki chód pełen chłodu, odrazy, zadufania, pogoni, nieszczęścia.
Szarość moi mili, szarość wypełnia nasze dni. A ja chcę znaleźć się na wysepce kolorów, bez zbędnych zmartwień, problemów, obowiązków.
Niczym ptak uwięziony w przeklętej klatce, chcę pofrunąć. Jak każdy wie, życie ściąga. A wtedy co robimy? Zakładamy ten cholerny uśmiech, depczemy krokami ziemię chcąc ją ukarać za całe zło, z zakłamaniem odzywamy się do innych, patrzymy z mordem w oczach.
Chcę przetrwać nieskażona całą tą ludzką chorobą. Chcę przetrwać każdy okres najlepiej jak się da ze szczerym uśmiechem. Tak można.
Jak tak na to wszystko patrzę, to jesteśmy cholernie ograniczani, przez wszystko, bo zdradzę Wam sekret: nie można mieć wyjebane. To wszystko w Was siedzi, nie wyplenicie tego. To, że o tym nie myślicie, nie oznacza, że tego nie ma, że już macie totalnie wyjebane.
Dlatego uda się brnąć do szczęścia. Dlatego będziemy szczęśliwi. Niedługo wszystko będzie prostsze. Te codzienne upadki pomagają nam nie popaść w niepotrzebną pychę, przecież jesteśmy tacy sami, podobno.
"Jebać to"
Podobno nie ma już Francji.
25.11.2011 o godz. 21:08
Ludzie są śmieszni. Myślisz, że masz do czynienia z ludźmi ponad głupotami, a tu wielka afera o znalezioną kanapkę w bucie. Dobra, wkurwiłam się.
Dziękuję za uwagę.

Ogólnie, chce się rzygać jak na to wszystko się patrzy i żyje w tym syfie.
15.11.2011 o godz. 18:35
Ile może się zmienić przez krótki okres czasu. Niewiarygodne. Ile niepewności rodzi każdy dzień. Dziś nadeszła kulminacja.
Kiedy zdecydowałam się na krok, naszły mnie po raz enty wątpliwości, bo nienawidzę ranić ludzi. Ale czy teraz też tego nie robię? Chciałabym posiadać mądrość Salomona.
Nie chcę być suką. Nie chcę ranić. Ale co nie zrobię to i tak będzie źle... Mój problem: za bardzo się przejmuję.
Wiem, że muszę zakończyć swój związek, wiem, że tak trzeba, bo coś jest nie tak i nie da się tego naprawić, bo nawet on mówi, że nie da rady się tego zmienić. Nie czuję motyli w brzuchu, nie tracę zmysłów, nie czuję nic, prócz tego, że go lubię, po prostu, jak kumpla i nic nie jest w stanie tego zmienić. Nie chcę w to dalej brnąć, robić mu nadziei, okłamywać i jego i siebie. Potępiam samą siebie. Wiem, że tak trzeba, ale nie chcę go ranić. Boże, jak ja tego nie chcę! Ale będąc z nim też bym go raniła! To złe, podłe uczucie. Wiem, jam suka. Cholera.
Muszę to przegryźć, muszę to zrobić. Ale czy aby na pewno robię dobrze? Matko, nigdy nie zrywałam, nie myślałam, że będę musiała. A teraz na co się przygotowuję? Na cios, niewyobrażalny cios.
Nie mam pojęcia już o niczym.
Pomocy...
Zatracam się w podłych myślach...


Fuck.

11.11.2011 o godz. 18:19
Czas coś naskrobać. W sumie nie dzieje się nic. Nauka, dużo nauki, jeszcze więcej nauki. Jak zawsze spotykam się z niesprawiedliwością, od tego się nie ucieknie. Ale chyba nie jest źle. Męczy mnie codzienne wstawanie o 5 rano, męczy mnie to, że około 24 idę spać, że muszę się tyle uczyć, a jakoś nie mam super wyników, taekwon-do mnie męczy, bo to pobiera tyle energii, tyle czasu, dojazd do domu 27 km, no i znowu do miasta, w którym mam trening. Sama tego chciałam. Czasem jest ciężko tak bez taty. Często budzę się z wyrzutami sumienia, że go tam zostawiłyśmy samego.
Mam kota. Moja oznaka wolności. Nieźle ;)
I wiecie co jeszcze? Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już kurwa przesadziłam! O_O
05.10.2011 o godz. 17:39
"Usiądź i napisz coś!" - może faktycznie czas żeby cokolwiek z siebie wydusić?
Nie wiem, chyba u mnie wszystko ok, kolejny dzień spędzony na leżeniu z laptopem na brzuchu, słuchawkami w uszach i mruczącym kotem obok. Szczyt lenistwa, w którym nie chce się nawet oddychać.
Myślałam o szczęściu, oczywiście jutrzejszy poniedziałek nie będzie zbyt szczęśliwy, bo nie jestem przygotowana na żadne zajęcia, ale reszta życia. Beznadziejne pytanie, które nasuwa beznadziejne odpowiedzi. Czasem po prostu jak każdy, chce po cichu się przyczaić i przytulić.
Kocham widok szczęśliwych ludzi, to takie budujące, że istnieją jakieś pozytywne uczucia, których nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć :D

Tagi: I complain
11.09.2011 o godz. 20:32
Nie wiem czy jestem dobrym przyjacielem, a już tym bardziej nie wiem, czy jestem w ogóle przyjacielem.
Wypowiedziałam wczoraj wiele słów, nie wiem czy zrobiłam dobrze, że pozwoliłam im ujrzeć światło dzienne, że pozwoliłam im błądzić wśród kakofonii, by w końcu dotarły do pewnych uszu możliwe, że raniąc duszę. Boję się, że zostanę przez to znienawidzona. Ale w przyjaźni potrzebna jest prawda, tak?
"Kłamstwo zabija przyjaźń, prawda zabija miłość." — Morgan Charles Langbridge.
Nie mam pojęcia, czy dobrze robię to, co robię. Nie jestem pewna, czy w ogóle robię cokolwiek.
Nie jest dobrze, gdy głowę frasują tego typu pytania. Nie jest dobrze, gdy odchodzą chęci, by wyjść z pokoju. Nie jest dobrze, jak nie jest się niczego pewnym.
Używam słów takich jak przyjaźń i przyjaciel, a czy otaczam się tym? Czy jestem osobą godną zaufania? Czy gdy wyjdę z pokoju lub przy luźnych rozmowach to nie zostanę obrzucona błotem?
Kim ja w ogóle jestem?

Tagi: Niepewność
04.09.2011 o godz. 18:36


Tak oto powróciłam od brata i już bratowej ;) Ślub i wesele było przepiękne. Mam wspaniałych bliskich! Poznałam tylu wspaniałych ludzi, poznałam inny świat. Chciałabym w nim pozostać, ale trzeba wracać :( Przyjechał z nami Paweł. Byli u nas od niedzieli do dzisiaj. Już za nimi tęsknię! Nie wiem czy to właśnie tęsknota sprawia, że serce mi tak bije, czy jeszcze pewien przystojny brunet o nieprzyzwoicie pięknych niebieskich oczach? Pewnie i to i to. Przyznaję się do mocnych uczuć.
Byłam jeden dzień na Pielgrzymce :D Było fantastycznie, za rok idę na całą.
Odnalazłam Boga. Uwierzyłam jeszcze mocniej.
Jest dobrze.
05.08.2011 o godz. 19:22
No to jazda. Wyłączona z życia na 10 dni, by w mordęgach taekwondo narodzić się na nowo. To pierdolnęłam poetycko. A tak serio to nie ma mnie 10 dni, bo jadę do Poronina na obóz. Szczerze mi się nie chce, nie chce zostawiać mamy samej w domu. Zawsze mam jakieś obawy jak wyjeżdżam. Jak miałam 14 lat i z ojcem pojechałam w Bieszczady bałam się, że nastąpi koniec świata i nie będę przy mamie. No a powrót z mojej ostatniej wycieczki też nie był przyjemny.
Ale niedawno dowiedziałam się, że mam pozytywne podejście do świata więc będzie dobrze. Musi.
Do miłego zobaczenia mam nadzieję ;)

26.06.2011 o godz. 15:36
Tak bardzo chciałabym się z Wami pożegnać, ale nie mogę. Nie potrafię sama odejść.

Tagi: Open eyes
23.06.2011 o godz. 22:46


Pogrążyłam się w błogim lenistwie.
Jakoś wszystko wychodzi na prostą.
Zdałam egzamin na 2 cup i jestem zadowolona ;)

"30-letni mężczyzna zgwałcił swoją 8-letnią córkę i nagrał to telefonem komórkowym. Chciał zachować tę ohydną scenę "na pamiątkę". Pedofil został zatrzymany przez policję w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie). Grozi mu 15 lat więzienia. "
15 lat?! Powinni go do końca życia z pierdla nie wypuścić! Witamy w kraju bezprawia. Jak to jest, że porządni ludzie starają się o dziecko i nie mogą go mieć, a tacy zwyrodnialcy cieszą się tym przywilejem?

Odbiegając od tego przykrego tematu: wakacje.
Guns+N+Rosesmuah.jpg
Tagi: Freedom
17.06.2011 o godz. 15:41
Często zastanawiam się co tutaj robię. Często zastanawiam się nad własnym końcem. Codziennie ranię ludzi, a już nie chcę. Nie potrafię się zmienić, choć tak bardzo tego chcę. 17 lat w tamtym pieprzonym domu mnie wypaczyło. Stałam się zimną suką, która rani tych, których kocha najbardziej na świecie. A to się musi zmienić. Muszę pokonać siebie po raz kolejny, po raz kolejny muszę zacząć żyć na nowo z nowym ja. Cholernie trudne. Sen płoszy mi się na każde drgnienie powietrza.

Wczorajsza kłótnia z mamą i dowiedziałam się, że jestem chamem, ludzie się na mnie patrzą spod byka, mój brat jest lepszy, jestem jak ojciec i babcia, ale mam dobre serce i gdybym mogła oddałabym ostatnią kroplę krwi. Dosyć dziwne stwierdzenie mojej osoby, całkiem bez sensu. Czy to prawda? Jak tak, to nie chcę żyć. Jak nie, to i tak muszę się zmienić. Nie rozumiem nic. Wczoraj jak nigdy chciałam wszystko zakończyć, szybko, jak najszybciej... Ale jeszcze jestem.

Mam po prostu szczerze dość życia z dnia na dzień, życia samemu dla siebie.
Wszystko porozrzucane po pokoju. Staram uczyć się na egzamin. Staram się lepiej żyć, ale samej jest cholernie trudno. Widać tak musi być. Szkoda tylko, że ten na górze nie chce mi pomóc, a może i chce? Kurwa, niech mówi bardziej zrozumiale, mam dość tego jebanego szyfru.

Wczoraj jeszcze byłam szczęśliwą dziewczyną, dziś jestem świadoma jak nigdy swojej ułomności osobowej.
Jestem młoda, nie chcę takich problemów. Jest ich już za wiele. Nikt nie strzeże mojego snu. Czy dorośleje?
axl07-480x800.jpg
16.06.2011 o godz. 13:21
Zbytki i skutery. Nienawidzę skuterów, a jak jestem głodna to jestem zła, nie, jestem wściekła. Nie lubię jak ktoś przerywa mi czytanie książki, bo wtedy jestem w innym świecie, nie lubię jak zacina mi się muzyka albo muszę słuchać jej po cichu, nie lubię sama siedzieć wieczorem, nie lubię kontroli i telefonów co 5 minut, brzydzę się kłamstwem. Mogłabym wymieniać dalej, ale mi się nie chce. Mam lenia. A raczej to nie jest leń xD

Skąd mój leń, pewnie nikogo nie interesuje, jednak mam zamiar napisać. W sumie nie mam zamiaru wszystkiego pisać, ale puenta: nie śpijcie nigdy w domu młodszej koleżanki jak ta jest pijana i jej mama nie śpi, bo o 6 rano będziecie musieli zmywać się z domu, żeby i was nie dosięgnął ten gniew. Później będziecie się szlajać po parku i całym mieście, żeby na koniec wylądować na dworcu pkp. No ale dworzec dobra rzecz, zawsze można zabrać jakiś znak (dla zainteresowanych: wisi teraz u mnie na ścianie).

No i nie ma to jak towarzystwo "bardzo alternatywnych" młodych dziewcząt, popijających podróbkę rosyjskiego szampana i oczywiście co idzie za ich "zajebistością" muszą być niemiłe, żeby szybko się najebać i kleić się nawet do drzew.
Cool story bro!


flvh1-axl-rose72dpi.jpg
11.06.2011 o godz. 22:06
Nie powiem Ci nic choć krzyk sam ciśnie się do ust.
Czuję się jak zaszczute zwierzę.
Lecz nie chcę zarazić Cię swoim strachem.
Tak bardzo się boję.
Daj mi trochę swoich sił.
Może to już ostatni raz.
Nie odwracaj się.
Może rano obudzę się silny.

Optymizm ze mnie walnął. Piękna pogoda, a ja siedzę sama w wielkim, pustym domu, teraz wypełnionym muzyką. I to mnie przeraża. Że jestem sama zapomniana przez wszystkich i przez wszystkich odepchnięta. Bywa. Tak to już jest, jak nadchodzi letni weekend, wszyscy się spotykają, a ja tu nikogo nie znam. Skutki przeprowadzek :/

Kiedyś wyruszę w świat i będę tak wędrować pośród dziczy świata. Tylko kto by tam ze mną poszedł... Może ktoś się kiedyś skusi ;) A najpiękniejsze oczy to tylko zielone! Że akurat musiałam urodzić się z brązowymi... też ładne. (czy to ma jakikolwiek sens? Magonagiczność)

Co wam powiem to wam powiem, ale wam powiem: niech Axl zmieni fryzurę, schudnie 10 kg i zgoli brodę, a będę chodziła z nim jak cień.

ed43b3c00009c1c94da34645.jpg
05.06.2011 o godz. 18:55
Azzz
Szczęśliwi łysi, nic im nie stoi,
Skąd: Polska
O mnie: Trenuję Taekwon-do, uczę się, staram się nie tracić wiary w Świat.
statystyki